niedziela, 6 stycznia 2019

Recenzja: Marcin Zaremba, Wielka Trwoga. Polska 1944-1947, wyd. ZNAK & ISP PAN, Kraków 2012



Czytelniku,

Nowy Rok 2019 zaczynam od mocnego akcentu. To książka Marcina Zaremby "Wielka Trwoga. Polska 1944-1947", którą ja uważam za jedną z najważniejszych książek o historii Polski XX wieku wydanych w wieku XXI. 

Nie wiem, jak się usprawiedliwić. Prowadząc bloga o książkach historycznych piszę recenzje na zasadzie własnego, świadomego wyboru i wiedząc o tej książce, znając ja, dopiero teraz umieszczam recenzję.Autor tej książki, dr hab.Marcin Zaremba jest wytrawnym historykiem XX wieku, wywodzącym się ze środowiska naukowego Instytutu Historii Uniwersytetu Warszawskiego.Myślę, że filozoficzne źródło tej niezwykłej książki tkwi w pojęciu płynnej nowoczesności, wprowadzonego do dyskursu historycznego przez nieżyjącego już Zygmunta Baumanna. Jedna uwaga: książka Zaremby jest znienawidzona przez prawicowo zorientowanych historyków, zarówno z IPN, jak i innych. Książka ta idzie przeciw lansowanej przez nich teorii o jedności narodu polskiego, jego wielkiej moralnej karcie w czasie okupacji i po niej.

"Wielka Trwoga. Polska 1944-1947" jest oczywiście dysertacją naukową, pracą habilitacyjną, profesora Zaremby, ale myślę, że moje recenzja 6 lat po opublikowaniu książki pokaże, że książka ta nie tylko się nie zdezaktualizowała, ale wręcz przeciwnie stanowi ona niezwykle dobrze udokumentowane źródłowo świadectwo, że historię Polski XX wieku można uprawiać inaczej od obecnie obowiązującego paradygmatu politycznego, tj. martyrologii i kategorii sublime, czyli uwznioślania dziejów narodu polskiego.

Książka Zaremby jest zbudowana wokół pojęcia strachu, i choć jest to termin psychologiczny i medyczny, zarazem stanowi ciekawy i do tej pory nieprzebadany w historiografii problem z zakresu historii społecznej. Zaremba wychodzi od dwu największych strachów w Polsce przedwojennej: Żydokomuny i bolszewików. To zagadnienia namacalnie obecne w źródłach, choćby w prasie, ale Zaremba osadza strach w kontekście historycznym, pokazując, że koszmar II wojny światowej (wciąż przypominam Państwu - nie mamy syntezy dziejów Polski pod okupacją niemiecką i sowiecką w latach 1939-1945) pogłębił strach, jako formę życia między ludźmi.

Kolejne rozdziały książki wiodą nas bezlitośnie w stronę jądra ciemności. Trauma historyczna, jaką była II wojna światowa wyzwoliła w ludziach przede wszystkim złe cechy, rozkładające więzi społeczne na czynniki pierwsze, cząstki elementarne, że pozwolę sobie użyć tytułu powieści Michela Huellbecqua jako metafory.

I tak widzimy strach przed Armią Czerwoną, grabiącą szczególnie tereny zachodnie i północne, jako należące wcześniej do Niemiec. Skala przestępstw dokonanych przez żołnierzy Armii Czerwonej na kobietach, są to przede wszystkim bardzo brutalne gwałty, jest zatrważająca. Psychoza przed dzikością żołnierzy radzieckich, tak zwanych wyzwolicieli udzielała się nawet urzędnikom nowego komunistycznego państwa polskiego.

Dalsze rozdziały traktują o żołnierzach z demobilu, pladze włóczęgostwa i żebractwa na ulicach. Demobilizowani żołnierze przysparzali wielu problemów społecznych. Mnie szczególnie ciekawy wydaje się rozdział dotyczący szabrownictwa. Nie tylko dlatego, że jest błyskotliwie napisany i widać, że źródła, jakie zostały użyte są bardzo mocnym argumentem Zaremby. Szabrowali prawie wszyscy. Z takich miast jak Kraków urządzano wycieczki do ziemie odzyskane, by wyszabrować co się da i robili to także przedstawiciele inteligencji.

Powojenny bandytyzm też został zauważony. Przede wszystkim warto rozróżnić prawdziwe bandy, łupiące i żyjące z szabru, od żołnierzy poakowskiego podziemia, którzy także dokonywali napadów, także po to, żeby przeżyć. Strach była także wykorzystywany przez władze komunistyczne, które używały go jako narzędzia nacisku i petryfikacji społeczeństwa, tak bardzo umęczonego wojną. Społeczne postaci strachu to także zauważone przez Zarembę obawy przed wybuchem następnej wojny między Aliantami i Związkiem Radzieckim, strach przed kolejną już wymianą pieniędzy, kolektywizacją na wzór sowiecki, czego szczególnie obawiali się chłopi, bezprawnym kwaterunkiem który okazywał się koszmarem dnia codziennego.

W sposób szczególny polskie społeczeństwo głód, drożyzna podstawowych produktów spożywczych, choroby zakaźne takie jak szalejąca po wojnie gruźlica, dyfteryt, koklusz i zakażenia weneryczne, szczególnie po przejściu Armii Czerwonej.

Szczególnie ciekawy i bolesny jest rozdział poruszający najbardziej amorficzne i nieokiełznane formy lęku takie jak fobie i przemoc na tle etnicznym. Strach to także stereotyp jeśli założyć prawdziwość definicji stereotypu jaką podał Walter Lipmann - to postrach narzucony naszym zmysłom. Zemsta na Niemcach jest oczywista. Winni byli wojny i musieli ponieść karę, nie litowano się nad pokonanym wrogiem, nota bene większość Niemców po wojnie uznawała mordowanie Polaków i Żydów za w pełni uzasadnione. Straszną, naprawdę straszną wymowę mają te części książki odnosząc się do walk z Ukraińcami, Białorusinami (krwawe rzezie Burego) i zmitologizowany strach przed Żydami, który tak dobitnie pokazuje stary mit Żydów, którzy mieli porywać dzieci. Antysemityzm jest też formą strachu i obawy przed Innym. 

Ogółem na celujący. Mistrzowska książka osadzona w źródłach nigdy wcześniej nie wykorzystanych, a są nimi listy, anonimy, i pisma znajdujące się w archiwum Polskiej Poczty. Książka Zaremby jest przełomowa ponieważ przełamuje ona nie tylko martyrologiczny i cierpiętniczy, lub mitologiczny obraz Polski odradzającej się jako państwo komunistyczne, ale bardzo wnikliwa jest diagnoza społeczna, obecna w źródłach, uchwycona ze strzępów ludzkich listów. Książka posępna i fascynująca, niemożliwa do napisania przez żadnego z historyków pracujących w IPN, instytucji, która stałą się ośrodkiem dyktującym polską politykę historyczną od 2015 roku.       

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Na marginesie "Czerni i Purpury"

Czytelniku,  W dniu 4 kwietnia wydawnictwo Albatros opublikowało drugie wydanie mojej powieści "Czerń i Purpura" wydane...