niedziela, 4 listopada 2018

Recenzja: Michalel H. Kater, Dzieci Hitlera. Hitlerjugend, tłum. O. Knopińska, wyd. RM, Warszawa 2013


Czytelniku,

W miarę, gdy upływ czasu oddala nas od II wojny światowej i w różnych publikacjach prasowych na Zachodzie Europy słyszymy coraz częściej o tzw. "polskich obozach", warto zajrzeć do rzetelnych publikacji historycznych, które pokazują punktowo prawdę o czasach narodowego socjalizmu w Niemczech i o winie Niemców za II wojnę światową i Holocaust w szczególności. Jednak, co nie może nas zaskakiwać, reżym hitlerowski za szczególny cel ideologiczny postawił sobie opiekę oraz wychowanie dzieci niemieckich. W istocie owo "nazistowskie wychowanie" było niczym innym, a ideologiczną i rasową tresurą wybranych podług pseudonaukowych teorii. Amerykański historyk Michael K. Krater zaprezentował książkę "Hitlerjugend. Dzieci Hitlera", a wydało ją wydawnictwo RM. Książka jest jednak szersza niż wskazuje tytuł, amerykański historyk pisze w niej także o żeńskim odpowiedniku Hitlerjugend, czyli o BdM.

Książka została podzielona na 6 klarownych rozdziałów, poświęconych problematyce Hitlerjugend i BdM. Omawiają one szczegółowo przyczyny wstępowania do Hitlerjugend chłopców poddanych tresurze autorytaryzmu, militaryzmu i imperializmu niemieckiego. Z kolei dziewczyny wstępujące do BdM musiały przyjąć rolę matki rodzące czyste rasowo dzieci. Obie organizacje były wysoce zinfiltrowane przez nazistowską ideologię. Myślę, że kluczem do odczytania tego "programowania" ludzi w celu osiągania określonych zachowań i przyjęcia "roli" wyznaczonej przez nazistów jest słowo "rasa". W rozdziale czwartym autor szeroko omawia postawy dysydenckie wobec głównego nurtu, w tym sprawę Sophie Scholl i "Białej Róży", organizacji chrześcijańskiej będącej małym elementem ruchu oporu wobec Hitlera w samych Niemczech. Z analizy amerykańskiego historyka wynika, że hitlerowski reżym był przede wszystkim nacechowany ogromnym mizoginizmem wobec kobiet, choć w sferze deklaratywnej istniał wymóg szacunku wobec kobiet i dziewcząt. Jednak kobiety nie mogły odgrywać żadnej roli przywódczej.

Ciekawy rozdział to "Hj" na wojnie. Młodzież męska z organizacji oraz elitarne szkoły NAPOLA dostarczały ochotników do dywizji Waffen SS, w tym sławnej "Hitlerjugend", która zajadle walczyła w roku 1944 w Normandii ponosząc zresztą ogromne straty.Dzieci rekrutowano także do formacji artylerii przeciwlotnicze, kiedy było jasne, że niemieckie miasta nie unikną potężnych bombardowań. Książka porusza także problem winy młodzieży niemieckiej podczas wojny, ale to ostatni rozdział i jest on zdecydowanie zbyt krótki. Historyk niuansuje w tym rozdziale, ukazuje różne warstwy szarości, a nie czytelny czarno biały podział na dobro i zło. 

Pod względem metodycznym to bardzo solidna warsztatowo książka, która po każdym z rozdziałów daje wgląd do szczegółowych przypisów, obficie cytowanej literatury przedmiotu i źródeł. 

Książka Michaela H. Katera ukazuje tych, którzy będąc dziećmi lub nastolatkami sprzedali duszę Hitlerowi, 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Recenzja: Michalel H. Kater, Dzieci Hitlera. Hitlerjugend, tłum. O. Knopińska, wyd. RM, Warszawa 2013

Czytelniku, W miarę, gdy upływ czasu oddala nas od II wojny światowej i w różnych publikacjach prasowych na Zachodzie Europy słyszymy c...