piątek, 7 grudnia 2018

Recenzja: Gregor Dallas, Zatruty pokój. 1945 – wojna, która się nie skończyła, tłum. J. Sikora, wyd. Bukowy Las, Wrocław 2012.



 



Recenzja: Gregor Dallas, Zatruty pokój. 1945 – wojna, która się nie skończyła, tłum. J. Sikora, wyd. Bukowy Las, Wrocław 2012, ss. 758

 Czytelniku,

Lubię czytać długie, opasłe książki. Są niezwykle ekscytujące. Jednak pisanie o historii w sposób przełamujący utarty styl należy do rzadkości. Musze przyznać, że bardzo długo czytałem książkę Gregora Dallasa, nie dlatego, żeby była nudna, wręcz przeciwnie, dlatego by dozować sobie przyjemność. Gregor Dallas jest znowuż… brytyjskim historykiem, który obrał sobie sposób porównawczy za pisarską manierę o historii. Oczywiście "historia porównawcza" była swego czasu konceptem uprawiania historii, który na zachodzie znalazł liczne grono zwolenników. Jednak prowadził też do zestawień narracyjnych naprawdę dziwacznych i śmiesznych. Zaznaczam, że recenzowana książka taka nie jest. Jest to bardzo ambitna pozycja. Autor wcześniej wydał napisaną w podobnym stylu książkę o roku 1918, której nie czytałem. Muszę powiedzieć, że jest to koncept: pisać o stanie POWOJNIA. Ów termin przebija się do świadomości polskich historyków dzięki znakomitej i pod wieloma względami zupełnie przełomowej książki Pawła Zaremby „Wielka trwoga. Polska 1944-1947”. Książka Dallasa jest jednak inna, o jej inności, niezwykłości narracyjnej, o płaszczyznach z jakich Dallas ją zbudował. Zapraszam do tej recenzji.

Oś narracyjna jest podwójna, To dwie nałożone na siebie matryce przestrzenne i zarazem metaforyczne. Oś okcydentalna „wschód-zachód” zobrazowana w dwu miastach położonych od siebie po różnych stronach rodzącej się Zimnej Wojny: Paryżu i Warszawie. Opis stolic, ich ludzi, literatów, kawiarni, intelektualnego życia pod okupacją jest też gwałtownie rozciągnięty na dwa powstania lata 1944 roku: paryskie i warszawskie. Trudno o większy paradoks. Powstanie w Paryżu zaskoczyło niemiecki garnizon Von Cholnitza, ale zarazem wybuchł przeciw planom Eisenhowera, który po rozbiciu Niemców w Normandii nie miał zamiaru atakować miasta. Zwykły ludzki odruch pomocy Paryżanom przesądził o sukcesie francuskiego zrywu. Autor z gorzką ironią opisuje wiwatujące tłumy na Polach Elizejskich i straszliwy los walczącej Warszawy miażdżonej ciężką artylerią. Teza, iż powstanie warszawskie jest w istocie symbolicznym rozpoczęciem zimnej wojny, jest w książce mocno zinternalizowana.  Ta opozycja Paryża – Warszawy jest niezwykle spektakularna.

Drugą osią narracyjną jest naprzemienny układ por roku (sic!). Lato jest ukazane z perspektywy Paryża i Warszawy, gdzie radość z wyzwolenia wielkiego miasta współgra z rzezią dokonywaną przez jednostki specjalne SS. Z kolei jesień jest ukazana została z perspektywy Londynu i Waszyngtonu i nie chodzi o rodzące się napięcie między rozumiejącym początek zimnowojennego starcia między zachodnimi aliantami i Związkiem Radzieckim Churchillem, a nie rozumiejącym Rosjan w ogóle Roosveltem. Zima rozgrywa się poprzez pryzmat Berlina i Moskwy. Znakomita część tej książki ukazuje także elity intelektualne Wielkiej Brytanii i USA, gazety, różnice w postrzeganiu świata zimnowojennego, jaki szybko nadchodzi. To książka, której rozdziały są zmetaforyzowane, współbrzmią z narracją, która opowiadając o ludziach, opowiada jednocześnie o kończącej się wojnie i początku starcia między światem zachodu i światem radzieckim. Polska ma w tej układance kluczowe znaczenie: w opinii brytyjskiego historyka Polska jako kraj zachodni stanie się krajem wschodnim. Miejscem zerowym, od którego będzie biegła historia Europy przez następne 50 lat.

W to wszystko wpisane są upadające Niemcy hitlerowskie, ale ani Hitler, ani żaden z jego satrapów, nie jest bohaterem tej książki. Narracja Dallasa dostrzega Niemcy jako kluczowe pytanie o przyszłość Europy; bezapelacyjna konieczność zniszczenia hitlerowskich Niemiec nie przekreśla pytania, jakie Niemcy będą po Hitlerze. Wszystkie dramaty 1945 roku mają w tej książce swoje miejsce. Pisząc o ostatnim miesiącach Auschwitz Gregor Dallas ukazuje rzadko doprawdy widywaną w zachodniej literaturze etymologię zjawiska „obozu koncentracyjnego” i wskazując na doświadczenia Hiszpanów na Kubie, a także Brytyjczyków podczas wojen burskich nieodmiennie wskazuje, że obóz z podziałem na zdolnych do pracy, oraz „niezdolnych” jest oryginalną kreacją Niemców w Namibii. Taki sam poddział obowiązywał przecież w kacetach III Rzeszy. Jest więc książka Dallasa nie tylko głęboko wpisana w kontekst końca wojny, ale źródłowo i interpretacyjnie głęboko osadzona w realiach, jakie złożyły się na taki, a nie inny kształt II Wojny Światowej. Nie pomija niewygodnych dla Brytyjczyków prawd, jakim było wydanie Stalinowi Rosjan, Kozaków i Ukraińców walczących po stronie Niemiec.

Rok 1945 w książce Dallasa odsłania także światy pozostające na uboczu głównej osi geograficzno-metaforycznej. Odrodzenie Francji pod de Gaullem to także odrodzenie imperialnej polityki francuskiej, która w  krótkim czasie doprowadzi do brutalnych wojen kolonialnych, jakie Francja będzie prowadziła z pogwałceniem wszystkich norm moralnych, za jakimi się opowiedziała walcząc z Hitlerem. Tym samym Gregor Dallas ukazuje koniec wojny jako początek starcia głęboko zinternalizowanego myślenia Europejczyków 1945 roku, że wartościowi ludzi to tylko ludzie o białym kolorze skóry. Tolerancja okazana przez anglosaskie mocarstwa milionowi Żydów, jaki pozostał w Europie z Holocaustu bierze się właśnie z przekonania, że Żydzi też są białymi ludźmi. Zaskakujące jest to, że zmiany na mapie świata, które traktowaliśmy jako coś odmiennego od II Wojny, w istocie są jej pokłosiem.  Jeszcze w 1945 francuska Legia Cudzoziemska przyjmie tysiące byłych esesmanów w swoje szeregi, nie pytając ich o przeszłość. Ci ludzie, którzy poza zabijaniem i wojną nie potrafili już robić nic innego, będzie walczyło we francuskiej wojnie kolonialnej w Indochinach z partyzantami Cho Chi Minha, w myśl rasistowskich teorii stanowiących przecież dla Francuzów i Niemców w mundurach legii kategorię untermensch.

Dużo uwagi Dallas poświęca problemom ekonomicznym Europy nie skupiając się jedynie na koniecznej kwestii odbudowy, ale i głębokiego kryzysu finansów publicznych. To właśnie problemy ekonomiczne skłonią Brytyjczyków do pokazania czerwonej kartki Churchillowi w wyborach roku 1945, które on przegra. Wielka Brytania jest zwycięska, ale zarazem przegrana. Kształt Imperium Brytyjskiego w świecie przeoranym II wojną będzie nie do utrzymania. Brytyjczycy jednak nie chcieli tego widzieć w roku 1945. Zostaną zmuszeni przez życie, drożyznę, brak pracy i perspektyw na rozwój. W istocie rok 1945 sprowadzi Wielką Brytanię do rzędu średniego europejskiego państwa, którego waga polega na utrzymaniu euroatlantyckiej jedności zrodzonej przez podpisanie Karty Atlantyckiej w roku 1942 na pokładzie krążownika „Prince of Wales”. Ciekawe, że pozycja Wielkiej Brytanii nie zmieniła się do dziś.

Książkę Dallasa zamykają projekty Europy powojennej. Są to w kolejności wizje: Europy Trumana, biednego kontynentu, któremu trzeba pomóc i który należy chronić przed komunizmem. Paternalizm USA w stosunku do Europy ma w tej wizji duże znaczenie. Europa Stalina to kontynent fanatycznej tyranii, duszącej wolność wielu narodów środkowej Europy. Europa de Gaulla to wizja wyrastająca ze starej francuskiej pychy dominacji na kontynencie, ale i spojrzenia na Śródziemnomorze,  co dla Francji jest naturalne, przy jednoczesnym zlekceważeniu Europy środkowej. Wizja Francji jest bardzo egoistyczna. De Gaulle w istocie jest graczem tyleż wielkim ile w swej antyamerykańskości śmiesznym. Europa MacMillana to kontynent status quo, konglomerat dwu systemów, dla których rozwój ekonomiczny powinien stać się zarzewiem bezpieczeństwa, ale to właśnie Europa przegranych Niemiec, idea Adenauera wyrośnie z chrześcijańskiej perspektywy wybaczenia. To jakże zaskakujące, że to wizja przegranych Niemiec, które odrzucą imperializm i szowinizm, stanie się zaczątkiem Europy, jaka zwyciężyła.

Na czym polega niezwykłość książki Gregora Dallasa? 

Książka ta jest literaturą, esejem opartym na źródłach, ale napisanym bez irytującej maniery wykładu. To erudycyjny majstersztyk człowieka, znającego nie tylko historiografię, obficie czerpiącego z dorobku innych historyków, piszących przed nim. Zaskakującą nowością jest konstrukcja tej narracji oparta o dwie matryce, jedną przestrzenną w układzie „wschód-zachód”, a drugą w oparciu o naturalny rytm czasu, upływających naturalnie pór roku, jak gdyby przyroda zupełnie nie zmieniła się pod wpływem kataklizmu który wstrząsnął podstawami zachodniej cywilizacji. To ambitne i oryginalne odczytanie korzeni zimnej wojny, które tkwią głęboko pod koniec 1944 i 1945 roku w głowach polityków i nieprzystawalności dwu systemów. Zarazem, jest to książka napisana ze swadą, nie nużąco, choć momentami przytłacza ilość anegdot, postaci drugoplanowych. Książka, jakiej nie potrafiłby napisać żaden z polskich historyków. Polecam studentom i doktorantom historii, ludziom interesującym się historią wieku XX i sądzę, że na studiach historycznych powinna się znaleźć w kanonie lektur egzaminacyjnych.

niedziela, 18 listopada 2018

Torbjorn Faerovik, Mao-Cesarstwo Cierpienia, tłum.Ewa Partyga, wyd. Proszyński i Ska, Warszawa 2018


Czytelniku, 


W Polsce ukazało się w ostatnich dziesięciu latach kilka prac historycznych, które znacznie poszerzyły kontekst najnowszej historii Chin. Mam na myśli monumentalna na swój sposób pracę Jonathana Fenby „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” wydaną przez ZNAK w Krakowie, oraz książkę Franka Dikőttera „Wielki głód Mao” wydaną przez wydawnictwo Czarne. Do tego grona próbuje dołączyć Prószyński i Ska wydając w tym roku monumentalną biografię wodza chińskiej rewolucji, Mao Ze Donga pióra norweskiego dziennikarza TORBJØRNA FÆRØVIKA pod znamiennym podtytułem „Cesarstwo Cierpienia”.  


To jest dodatek mający głębokie znaczenie. Książka Norwega to przede wszystkim opowieść o niezliczonych zbrodniach Mao wykonywanych nawet nie zza biurka, ale za bezpiecznego klosza pałacu, otoczonego nimbem boskości i nieomylności szaleńca i perwersyjnego lubieżnika, jakim Mao w istocie był. Partia komunistyczna dokonała deifikacji przewodniczącego, który w tym sensie stał się kimś większym od cesarzy. Stał się dla Chińczyków quasi-bóstwem otoczonym quasi-kultem. Mao był potworem niszczącym każdego, kto sprzeciwił się jego władzy w imię zasad. Taki los spotkał marszałka Peng Dehouai, który w 1959 roku skrytykował pomysły wielkiego skoku naprzód: Liu Shaoqui, prezydent Chińskiej Republiki Ludowej został zamęczony głodem w 1969 roku za zatrzymanie szaleństwa Wielkiego Skoku, a nawet Lin Biao, autor czerwonej książeczki z cytatami przewodniczącego zginął w katastrofie lotniczej w 1971 roku.  


Myślę, że książka ta w sposób bardzo przystępny, bo nie przeładowany przypisami sposób przybliża polskiemu czytelnikowi Mao i jego Chiny. Norweski autor ma sporą wiedzę o Chinach i swobodnie operuje nazwiskami, miejscami i szerokim kontekstem źródłowym. Mao ukazany zostaje właśnie z perspektywy swoich ofiar. Myślę, że przyzwyczajony w pewnym sensie narracją Franka Dikőttera o potwornościach Wielkiego Głodu, w czasie kampanii Wielkiego Skoku Naprzód (Great Leap Forward) z latach 1958-1962, podszedłem do tej książki bez świadomości tego, że rewolucja kulturalna, ostatnia z wielkich kampanii Mao mających przeobrazić Chińczyka w nowego, komunistycznego człowieka powtórzyła wszystkie okropności wielkiego głodu, dodając do tego nowy, niekontrolowany terror. 


Rewolucja kulturalna zajmuje jedną trzecią bez mała książki. Reporterski styl i lekkie pióro Norwega czynią te opowieść jeszcze bardziej wiarygodną. Latem 1968 w prowincji Kuangsi na rozkaz lokalnych władz komunistycznych ludzie oskarżeni o rewizjonizm, zostali zabici i następnie zjedzeni w wielkiej kanibalistycznej uczcie. Groza rewolucji kulturalnej oznaczała także zniszczenie setek, jeśli nie tysięcy artefaktów z czasów Cesarstwa. Wykopano i spalono zwłoki Konfucjusza oraz jego potomków. Mao był ciągle niezadowolony. 


Książka przedstawia Mao przez pryzmat jego ofiar. Autor dotarł do relacji Chińczyków z czasów wielkich kampanii Mao. Cytuje ich wspomnienia, lub relacje bliskich po latach.  Kontekst chiński jest wynikiem wielu lat spędzonych przez autora w kraju środka. Autor wie o czym pisze i po co pisze tę biografię Mao. Książka liczy prawie 600 stron i zawiera bibliografię podstawowej i przebogatej zresztą literatury o Chinach w czasach rządów Mao. Ważna konstatacja: okrucieństwa rządów Mao można wytłumaczyć w pozornie prosty sposób. To przewodniczący Mao jest odpowiedzialny za 45-50 milionów ofiar wielkiego głodu, 6 do 12 milionów rewolucji kulturalnej.

Ale prawdziwa odpowiedź jest bardziej złożona: to przewodniczący Mao oraz partia komunistyczna, która po dziś dzień rządzi Chinami jest za to odpowiedzialna. Z tego też powodu nie można dziś oddać niezliczonym ofiarom krwawego tyrana należytej czci i pamięci.  Władze Chin postawiły na rozwój i bogacenie się w zamian za spokój i podporządkowanie. Pamiętajmy, że Chiny są dziś brutalną dyktaturą łamiącą prawa człowieka, gdzie egzekucje odbywają się publicznie. A twarz Mao spogląda na Plac Niebiańskiego Spokoju w Pekinie nawet dziś. 

I na razie nic tego nie zmieni. 







niedziela, 4 listopada 2018

Recenzja: Michalel H. Kater, Dzieci Hitlera. Hitlerjugend, tłum. O. Knopińska, wyd. RM, Warszawa 2013


Czytelniku,

W miarę, gdy upływ czasu oddala nas od II wojny światowej i w różnych publikacjach prasowych na Zachodzie Europy słyszymy coraz częściej o tzw. "polskich obozach", warto zajrzeć do rzetelnych publikacji historycznych, które pokazują punktowo prawdę o czasach narodowego socjalizmu w Niemczech i o winie Niemców za II wojnę światową i Holocaust w szczególności. Jednak, co nie może nas zaskakiwać, reżym hitlerowski za szczególny cel ideologiczny postawił sobie opiekę oraz wychowanie dzieci niemieckich. W istocie owo "nazistowskie wychowanie" było niczym innym, a ideologiczną i rasową tresurą wybranych podług pseudonaukowych teorii. Amerykański historyk Michael K. Krater zaprezentował książkę "Hitlerjugend. Dzieci Hitlera", a wydało ją wydawnictwo RM. Książka jest jednak szersza niż wskazuje tytuł, amerykański historyk pisze w niej także o żeńskim odpowiedniku Hitlerjugend, czyli o BdM.

Książka została podzielona na 6 klarownych rozdziałów, poświęconych problematyce Hitlerjugend i BdM. Omawiają one szczegółowo przyczyny wstępowania do Hitlerjugend chłopców poddanych tresurze autorytaryzmu, militaryzmu i imperializmu niemieckiego. Z kolei dziewczyny wstępujące do BdM musiały przyjąć rolę matki rodzące czyste rasowo dzieci. Obie organizacje były wysoce zinfiltrowane przez nazistowską ideologię. Myślę, że kluczem do odczytania tego "programowania" ludzi w celu osiągania określonych zachowań i przyjęcia "roli" wyznaczonej przez nazistów jest słowo "rasa". W rozdziale czwartym autor szeroko omawia postawy dysydenckie wobec głównego nurtu, w tym sprawę Sophie Scholl i "Białej Róży", organizacji chrześcijańskiej będącej małym elementem ruchu oporu wobec Hitlera w samych Niemczech. Z analizy amerykańskiego historyka wynika, że hitlerowski reżym był przede wszystkim nacechowany ogromnym mizoginizmem wobec kobiet, choć w sferze deklaratywnej istniał wymóg szacunku wobec kobiet i dziewcząt. Jednak kobiety nie mogły odgrywać żadnej roli przywódczej.

Ciekawy rozdział to "Hj" na wojnie. Młodzież męska z organizacji oraz elitarne szkoły NAPOLA dostarczały ochotników do dywizji Waffen SS, w tym sławnej "Hitlerjugend", która zajadle walczyła w roku 1944 w Normandii ponosząc zresztą ogromne straty.Dzieci rekrutowano także do formacji artylerii przeciwlotnicze, kiedy było jasne, że niemieckie miasta nie unikną potężnych bombardowań. Książka porusza także problem winy młodzieży niemieckiej podczas wojny, ale to ostatni rozdział i jest on zdecydowanie zbyt krótki. Historyk niuansuje w tym rozdziale, ukazuje różne warstwy szarości, a nie czytelny czarno biały podział na dobro i zło. 

Pod względem metodycznym to bardzo solidna warsztatowo książka, która po każdym z rozdziałów daje wgląd do szczegółowych przypisów, obficie cytowanej literatury przedmiotu i źródeł. 

Książka Michaela H. Katera ukazuje tych, którzy będąc dziećmi lub nastolatkami sprzedali duszę Hitlerowi, 

Recenzja: Artur Nowak, Stanisław Obirek, Skandaliści w sutannach. Od kardynała Wyszyńskiego do arcybiskupa Jędrzejewskiego, wyd. Prószyński i Ska, Warszawa 2024

Czytelniczko, Czytelniku  Książka Artura Nowaka i Stanisława Obirka, wydana w twardej oprawie, przez wydawnictwo Prószyński i Ska w roku 20...