Idą święta Bożego Narodzenia, a za chwilę, za dwa miesiące będzie czwarta rocznica morderczej wojny jaką faszystowska Rosja wydała demokratycznej Ukrainie. Kiedy w styczniu 2022 roku w Internecie leciały obrady Rady Werhownej (ukraiński parlament) trochę oglądałem. Mówili wówczas różni ludzie, różnych frakcji, że chcą być na Zachodzie po raz trzeci w ukraińskiej historii - Od Iwana Mazepy walczącego u boku Szwedów przeciwko Rosji, po Petlurę u boku Piłsudskiego przeciwko czerwonej Rosji, teraz chcą być po raz trzeci. I pomyślałem sobie, że modernizacja, zmienianie państwa jest dokładnie tym, czego Rosja nie zaakceptuje. Ukraina zaczęła modernizować swoje państwo, i tak jak w przypadku Rzeczypospolitej próbowano refom pod koniec wieki XVIII, tak teraz Rosja wtedy napadła.
W interesie Polski, w racji stanu Polski jest pokonanie faszystowskiej Rosji Putina. Im dalej ten potworny kraj jest od naszych granic, tym jesteśmy bezpieczniejsi. Jeśli Ukraina przegra wojnę, a przez to rozumiem upadek państwa ukraińskiego i zajęcie Kijowa i ogromnych terenów przez Rosjan, nasz los, tak jak los środkowej i wschodniej Europy będzie przesądzony. Rozstrzygnie się jak w Jałcie i Rosja znów będzie imperium. Nie można na to pozwolić. Nie wierzcie Państwo w miraże polityki Trumpa. On dawno utożsamił plutokratyczny interes swojej rodziny i interes USA. Amerykański prymat się skończył. Amerykanie są słabi i Moskwa to widzi dlatego podwyższa cenę, podczas gdy tak naprawdę nie ma zamiaru przerwać wojny. W tej chwili nasz los i całej Europy środkowo-wschodniej wisi na 110 brygadach Ukrainy w polu, ponad tysiąc kilometrowym froncie dłuższym niż front zachodni w Wielkiej Wojnie ponad sto lat temu, okrutniejszym niż front wschodni podczas II wojny światowej. Teraz drony zamieniły front w strefę śmierci, w której niszczone jest wszystko, każdy cel, a żołnierze nie mogą tak po prostu się okopać, bo drony widzą w podczerwieni. Polska nie wyciągnęła wniosków z tej wojny. Wzmaga u nas antyukraińska histeria podsycana przez trolle z Moskwy, opłacanych nikczemnych ludzi sycących rosyjską, tępą propagandę.
Nie wypowiadam się politycznie. Ale pozwolę sobie na pewien komentarz. Karl Popper w "Społeczeństwie otwartym i jego wrogach" napisał, że jednym ze społeczeństw zamkniętych jest społeczeństwo historycystyczne, a więc takie które swoją politykę skupia na emocjach związanych z przeszłością, rozpamiętywaniu ran, rozgrzebywaniu ich na nowo. To droga do nikąd. My, Polacy jesteśmy takim społeczeństwem. Pan prezydent Nawrocki domaga się wdzięczności od kraju, który posłał do walki w tej wojnie tysiące swoich najlepszych synów i córek, za winę ukraińskich nacjonalistów z UPA sprzed ponad 80 lat. Dzisiejsi Ukraińcy i Ukrainki nie są temu winni, oni walczą i giną tysiącami, żebyśmy między innymi my mogli siedzieć przy sytym i dobrze zastawionym świątecznym stole. Polska polityka rozgrywa się w emocjach, a nie w twardych interesach. Na tym polega wyższość ukraińskich polityków nad naszymi. Oni rozgrywają interesy swojego kraju, często cynicznie, brutalnie, ale nie dziwię się im. To prawda, że Ukraina ma swoje problemy, i korupcja jest jednym z nich. Ale zarazem państwo ukraińskie działa wciąż oparte o wzorce zachodnie przeniesie, jeśli przetrwa, liberalną demokrację o tysiąc pięćset kilometrów na wschód. Tego reżym Putina nie zdzierży. Od przetrwania Ukrainy niepodległej leży nasz los, ponieważ stany Zjednoczone Trumpa chcą koncertu mocarstw i rozgrywania naszego losu poza nami. Trump w rzeczywistości jest autorytarny i na pewno myśli o trzeciej, niezgodnej z konstytucją USA kadencji.
My pastwimy się na emocjach, ranach sprzed 80 lat, które właśnie dlatego nie mogą się zabliźnić albo emocjach teraźniejszych, począwszy od małości i nieumiejętności spojrzenia szerzej ponad własną zemstą obecnego obozu rządzącego po zamknięcie, zacietrzewienie historyczne polskiej prawicy na Ukrainie, na Niemcach. My patrzymy na groby wołyńskie, a Ukraina ciągle buduje własne cmentarze. Chciałbym żeby polscy politycy spojrzeli ponad emocjami i ponad grobami na interesy naszego kraju, ale to chyba niemożliwe.
Celowo daję jako ilustrację obraz cmentarza młodych ludzi spod Charkowa z matką, która pochowała syna. Takich matek jest dziesiątki tysięcy na Ukrainie. Pomyślmy o tym kraju walczącym zaciekle z faszystowską Rosją, pomyślmy jakie święta mają oni.
I doceńmy spokój, który złudny i kruchy, ale wciąż jest nasz.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz