Agnieszka Haska – socjolożka i kulturoznawczyni związana z Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN – w swojej książce „Hańba! Opowieści o polskiej zdradzie” bierze na warsztat temat niezwykle trudny, ale bynajmniej nie pionierski. Trudno bowiem uciec od wrażenia, że cała ta praca jest głęboko wtórna wobec tego, co przed laty zapoczątkowała Magdalena Micińska w swojej fundamentalnej monografii: Magdalena Micińska, Zdrada, córka nocy. Pojęcie zdrady narodowej w świadomości Polaków w latach 1861–1914, Wydawnictwo TRIO, Warszawa 1998. Haska wyraźnie wpisuje się w utarte już koleiny, nie dając nam w gruncie rzeczy nowej ramy pojęciowej ani świeżego spojrzenia na samą definicję postawy zdradzieckiej.
Strukturalnie książka składa się z ośmiu rozdziałów ujętych jako „opowieści”, co jest czytelnym przykładem wewnętrznego metaforyzowania materii historycznej. Problem polega jednak na tym, że już we wstępie autorka absolutnie niepotrzebnie odnosi się do sprawy smoleńskiej z 2010 roku, podejmując raczej nieudolną próbę postawienia znaku równości między współczesnymi sporami a epoką, o której pisze. Podobnie pierwsza opowieść, dotycząca Targowicy, jest silnie wtórna wobec ustaleń Micińskiej i nie wnosi do naszej wiedzy dosłownie niczego nowego.
Dopiero gdy narracja wchodzi w czas II wojny światowej, książka zyskuje właściwą strukturę i staje się czytelnie rozróżnialna narracyjnie. Wyraźnie ujawnia się tu podłoże doktoratu badaczki – tekst zostaje gęsto wysycony materiałem źródłowym i cytatami z prasy podziemnej. Nie mi oceniać samą pracę doktorską, jednak odnoszę się do książki, która pragnie uchodzić za coś więcej, niż jest w rzeczywistości. Cała ta analiza zdrady pisana jest jak gdyby zza szyby, bez śladu wewnętrznego zaangażowania. Widać w autorce silną niechęć do myślenia w paradygmacie narodowym; jakby za wszelką cenę chciała uciec od zajęcia stanowiska, badając zdradę podczas okupacji bez wchodzenia w zakres pojęciowy i ontologię narodową ludzi tamtego czasu. Ta perspektywa sprawia, że książka jest wprawdzie solidna warsztatowo, ale ewidentnie czegoś jej brakuje – i z tego powodu nigdy nie stanie się punktem odniesienia dla historyków badających okupowaną Polskę.
Poważniejszy problem leży jednak w przemilczeniach. Zjawisko kolaboracji Żydów z sowieckim okupantem w latach 1939–1941 autorka pozostawiła w zasadzie nieruszone. Owszem, gdzieś o nim wspomina, niby się odnosi, ale ewidentnie ten temat jej nie interesuje – a przecież powszechność tej zdrady miała bezpośredni wpływ na stosunek Polaków do Żydów po wkroczeniu Niemców w czerwcowych i lipcowych dniach 1941 roku. Z równie małą ochotą autorka podeszła do analizy odezw PPR, prasy komunistycznej i całego tamtejszego dyskursu, który był zdradą tak jawną i obrzydliwą, że aż niezwykłe wydaje się pominięcie tego wątku.
Ciekawszy jest co prawda rozdział poświęcony trzem postaciom: Feliksowi Burdeckiemu, Igo Symowi i Adamowi Dołżyckiemu. To opowieść siódma. gdzie w Symie – aktorze zastrzelonym z wyroku ZWZ – badaczka dostrzega człowieka uwikłanego, co jestem w stanie zrozumieć. To próba przyniesienie bardziej ludzkiej perspektywy, wszak zdradę i jej motywy trzeba zrozumieć.
Niemniej zdumiewa mnie fakt, że w książce o zdradzie podczas II wojny światowej w Polsce (co wynika explicite z tytułu!) zabrakło miejsca dla spisku najbardziej dramatycznego: wydania w ręce Gestapo generała Stefana „Grota” Roweckiego przez Eugeniusza Świerczewskiego, Ludwika Kalksteina i Blankę Kaczorowską. Postać Kaczorowskiej – agentki Gestapo, a po wojnie współpracowniczki Służby Bezpieczeństwa – idealnie wpisywałaby się w analizę skomplikowanego, kobiecego losu zdrajczyni. Czy ten wątek nie zmieścił się w koncepcji rozszerzonego doktoratu? A może z perspektywy Centrum Badań nad Zagładą Żydów ukazanie Kaczorowskiej w publikacji o zdradzie po prostu nie pasowało do układanki? To pytanie autorka pozostawia bez odpowiedzi, podobnie jak nieprzekonująca pozostaje jej ponowna próba sztucznego powiązania wniosków ze współczesnością w ostatniej opowieści.
Widać po tej narracji, którą przeczytałem w dwa dni, że badaczka dobrze rozumie pojęcia, ale zarazem brakuje jej tego zaangażowania narracyjnego, które widać choćby w książkach prof. Chwalby. Autorka żongluje pojęciami, odnosi się do literatury gdzie tylko może, ale cała narracja jest wyprana z emocji, a próba na początku i na końcu powiązania politycznego świadczy to zaangażowaniu światopoglądowym. Ta książka nie jest zła, ale nie daje perspektywy holistycznego zrozumienia zjawiska zdrady podczas II wojny światowej w Polsce.
Moja ocena 6/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz