niedziela, 6 września 2026

Silos, sezon trzeci, recenzja #silo #silos

 

Przechodniu, Czytelniku tego bloga, kimkolwiek jesteś. Zatrzymaj się. 

Właśnie zakończył się trzeci sezon jednego z najciekawszych i najbardziej oryginalnych seriali sf "Silos" na podstawie powieści Hugh Howeya, ale pokazujący też, jak można odejść od powieści po to by przesunąć akcenty i uwypuklić bardziej złożone, współczesne problemy. Fantastyka, szczególnie ta post apokaliptyczna i cyberpunk stała się też sposobem mówienia o problemach teraźniejszości. 


Trzeci sezon "Silosu" dorównał pierwszemu, głównie dlatego, że scenarzyści postanowili opowiedzieć jak doszło do powstania silosów i co takiego się stało, że kilkadziesiąt ludzkich populacji zeszło pod ziemię w całkowitej izolacji tworząc zamkniętą społeczność z własnymi prawami, normami i brakiem technologii. Gigantyczne schody ciągnące się przez setki metrów z góry na dół też są elementem narzuconego ustroju politycznego, ponieważ wymuszają ograniczenie przemieszczania się. Zresztą wszystko w tym świecie jest przemyślane i zorganizowane w najmniejszym stopniu. O ile sezon drugi mógł denerwować dłużyznami, pokazującymi miotanie się Juliette Nicols w silosie nr 17, zniszczonym podczas buntu, sezon trzeci wrócił na właściwe tory suspensu. Twórcy się przyłożyli i to widać. 



Lubię bardzo ten serial ponieważ pokazuje, że natura człowieka, choć nikczemna i gnuśna, nie potrafi znieść kłamstwa. I choć kłamstwo jest u samego początku projektu Silosu, pokazującym że władza BIG-techów zamieniła się w niekontrolowalny przez rządy i prawo totalitaryzm, człowiek - właśnie ten prosty i pogardzany, robotnik - Nicols i jej przyjaciele są mechanikami, wykonującymi najgorszą prace fizyczną nie może znieść kłamstwa przez cały czas. Chciałbym w tej krótkiej recenzji dotknąć właśnie tego aspektu - nie wiem na ile to jest zamierzone przez twórców i samego Howeya, ale to właśnie przedstawiciele klasy robotniczej są właściwymi nosicielami buntu społecznego tego sztucznego świata, w którym zamknęli ich politycy, wykształceni ludzie po Yale i Harvardzie odmieniający przez wszystkie przypadki słowa o wolności i tolerancji. Każda ingerencja w społeczeństwo przez te wielkie BIG-techy dziś powinna być poddana szczególnej kontroli, by rzec sprawdzeniu, czy nie kryje się za nią nowa postać starego zamordyzmu. 

"Silos" jest intrygujący, bo pokazuje klimat osaczenia, na które sami się zgadzamy. W ogóle Apple TV ostatnio bardzo trzyma poziom fantastyki by wymienić z tego roku "Zatokę wdów", czy kultowe już "Rozdzielenie" czy ostatnio "Plurimus in unum" znane pod polskim tytułem "Jedyna". Czekam na czwarty sezon, gdzie być może dostaniemy odpowiedzi na wszystkie pytania. 



Aktorsko świetnie - Rebecca Fergusson, znakomita Szwedka, gra na swoim poziomie, a partnerujący jej mniej znani brytyjscy i amerykańscy aktorzy, między innymi Tim Robbins - znakomity -  sprawiają, że te postaci są naprawdę realne. W szczególności te z klasy robotniczej, proste, twarde, błądzące, ale mające w sobie wiele oporu wobec idiotyzmów, które zamieniają życie w piekło.

Foto - serialowa.

#silo #silos 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Silos, sezon trzeci, recenzja #silo #silos

  Przechodniu, Czytelniku tego bloga, kimkolwiek jesteś. Zatrzymaj się.  Właśnie zakończył się trzeci sezon jednego z najciekawszych i najba...