Czytelniczko, Czytelniku tego bloga
Od dobrych trzydziestu lat w polskiej prоzie historycznej poruszamy się po dość utartych, dobrze znanych koleinach. A przecież wiek XVIII – ta fascynująca, mroczna i zarazem niezwykle barwna epoka osamotnienia, bezlitosnej gry mocarstw i wreszcie tragicznego, stopniowego upadku I Rzeczypospolitej – aż się prosi o wielką, wielowątkową powieść epicką z prawdziwego zdarzenia. Powieść intrygującą, mięsistą, z szerokim oddechem narracyjnym, która wciągnie czytelnika bez reszty, ale zamiast powielać szkolne podręcznikowe klisze, spojrzy na ten narodowy dramat z zupełnie nowej, nieoczywistej strony. Praca nad moją nową książką trwa obecnie w najlepsze. Piszę niezwykle intensywnie, z pełnym zatopieniem w realiach tamtej epoki, i z tego pisarskiego żywiołu kroi się pokaźny, bo liczący około 550 stron tom, który już wiosną 2027 w Wasze ręce nakładem Wydawnictwa Lira.
Od początku wiedziałem, że nie chcę pisać suchej, akademickiej kroniki gabinetowych dyplomatycznych układów. Bezstronna historia pisana z perspektywy królów i ambasadorów bywa chłodna. Mechanizm dziejów najpełniej, najmocniej i najbardziej dramatycznie dotyka przecież pojedynczego człowieka wtedy, gdy zostaje on bezwzględnie wciągnięty w jego zębate, miażdżące koła. Stąd zrodził się pomysł na głównego bohatera: młodego chłopaka, polskiego szlachcica z domu, który w 1756 roku zostaje po prostu bezczelnie porwany i siłą wcielony do armii pruskiej. W tle tej brutalnej życiowej rewolucji rozwijają się oczywiście skomplikowane zawirowania jego rodziny i osobiste dramaty, o których na razie nie mogę jeszcze zbyt wiele zdradzić – w końcu powieść dopiero powstaje, a tajemnica jest solą dobrej fabuły. Jednak to właśnie ten konkretny punkt widzenia – polskiego szlachcica utkniętego w pruskim mundurze, zmuszonego do posłuchu pruskiej drylowi i obserwującego od środka machinę wojenną Fryderyka – pozwala dotknąć z bliska konfliktu, który w moim przekonaniu absolutnie zadecydował o przyszłym losie naszej Ojczyzny.
W polskiej świadomości historycznej wojna siedmioletnia wciąż pozostaje w cieniu, traktowana jak mało znaczący epizod gdzieś na obrzeżach naszej własnej historii, skoro Rzeczpospolita formalnie zachowywała w niej neutralność. A to przecież ogromny błąd! Wojna siedmioletnia była w rzeczywistości pierwszą de facto wojną światową, toczoną z rozmachem na dwóch kontynentach, w Europie i Ameryce Północnej, angażującą największe potęgi ówczesnego globu. I to właśnie z tego gigantycznego starcia wyniknął układ sił, który wydał na Polskę polityczny wyrok. Prusy wyszły z tego konfliktu zwycięsko, zdołały utrzymać swój stan posiadania na Śląsku i ugruntowały pozycję mocarstwa, z którym musieli liczyć się wszyscy.
Co jednak najważniejsze dla naszych dziejów, w żarze tej wojny zrodził się fatalny dla nas kompromis i sojusz pomiędzy Berlinem a Petersburgiem. Rosja i Prusy, walczące w tym konflikcie niezwykle zaciekle i krwawo, ostatecznie podały sobie ręce. A symbolicznym łącznikiem i personifikacją tego porozumienia stała się postać Zofii von Anhalt-Zerbst – księżniczki pochodzącej ze Szczecina, dawnej pruskiej poddanej króla Fryderyka, którą świat poznał przecież wkrótce jako carycę Katarzynę II. To wtedy, na polach bitewnych wojny siedmioletniej, zapadły decyzje i ukształtował się klimat polityczny, który skazał Rzeczpospolitą na nieuchronną zagładę.
Podczas pracy nad tą powieścią niezwykle mocno inspirowała mnie też strona wizualna tamtych czasów. Wojna siedmioletnia posiada absolutnie genialne malarstwo historyczne, zwłaszcza to XIX-wieczne, akademickie, do którego od zawsze mam ogromną słabość i o którym wielokrotnie wspominałem. Jest w tych obrazach z końca XIX wieku niesamowita, porywająca dynamika batalistyczna: chrzęst broni, dym wystrzałów, szarże kawalerii i ten specyficzny, groźny klimat epoki, połączony z apoteozą Fryderyka Wielkiego. Jeden z takich poruszających, monumentalnych obrazów – przedstawiający krwawą bitwę pod Zorndorfem – namalował zresztą wspaniale sam Wojciech Kossak. Malarstwo to ma w sobie niesamowity ładunek emocjonalny i plastyczność, które staram się słowem przelać na karty mojej książki, by czytelnik niemal czuł zapach prochu i słyszał dudnienie końskich kopyt. Jest też drugi obraz pokazujący tę bitwę autorstwa Carla Rochlinga, ukazujący w centrum fryderycjański mit, króla którego można było pokonać, ale nie można było go zniszczyć.
Jednak przymusowa służba w wojsku pruskim i doświadczenie wojennych zawieruch to dopiero początek drogi naszego bohatera. Narracja powieści poprowadzi czytelnika dalej, przez cały ten tragiczny i fascynujący łańcuch wydarzeń, które krok po kroku spychały państwo polsko-litewskie w przepaść. Przejdziemy przez elekcję Stanisława Augusta Poniatowskiego i narastający, bezczelny protektorat rosyjski, zamieniający nasz kraj w państwo Wasalne. Wejdziemy w sam środek Koliszczyzny – tego straszliwego, krwawego chłopskiego powstania na Ukrainie, w którym w okrutny sposób wymordowano tysiące szlachty, księży i cywilów. Przeżyjemy zryw Konfederacji Barskiej, czyli pierwszego wielkiego, choć rozpaczliwego powstania w obronie niepodległości, by wreszcie dotrzeć do finałowych akordów I Rzeczypospolitej: wielkiego zrywu reformatorów i uchwalenia Konstytucji 3 Maja, dramatycznej wojny w jej obronie oraz ostatniego, heroicznego zrywu pod wodzą Tadeusza Kościuszki z roku 1794. Proszę pamiętać, że zniknięcie Rzeczypospolitej tak wielkiego kraju z Europy pozwoli wzrosnąć Rosji i Prusom, a z tego po stu latach narodzi się koszmar wojen światowych. Kiedy Rosja i Niemcy nie mają wspólnej granicy i rozdziela je silna i duża Polska, nie ma wojen. Zauważyli to Państwo?
Piszę tę powieść z ogromną pasją i wielką dbałością o detal. Mam głęboką nadzieję, że ta szeroko zakrojona opowieść – rozpięta pomiędzy bezlitosną, wielką polityką mocarstw a pojedynczym, dramatycznym losowym człowiekiem wplątanym w dziejowe młyny – da Wam nie tylko kawał znakomitej, wciągającej lektury na długie wieczory, ale pozwoli też spojrzeć na zmierzch naszego dawnego państwa z zupełnie nowej, głębszej perspektywy.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz