Recenzja: Gregor Dallas, Zatruty pokój. 1945 – wojna, która się nie skończyła,
tłum. J. Sikora, wyd. Bukowy Las, Wrocław 2012, ss. 758
Czytelniku,
Lubię czytać długie, opasłe książki. Są niezwykle ekscytujące. Jednak
pisanie o historii w sposób przełamujący utarty styl należy do rzadkości. Musze
przyznać, że bardzo długo czytałem książkę Gregora Dallasa, nie dlatego, żeby była
nudna, wręcz przeciwnie, dlatego by dozować sobie przyjemność. Gregor Dallas
jest znowuż…
brytyjskim historykiem, który obrał sobie sposób porównawczy za
pisarską manierę o historii. Oczywiście "historia porównawcza"
była swego czasu konceptem uprawiania historii, który na zachodzie znalazł
liczne grono zwolenników. Jednak prowadził też do zestawień narracyjnych
naprawdę dziwacznych i śmiesznych. Zaznaczam, że recenzowana książka taka nie
jest. Jest to bardzo ambitna pozycja. Autor wcześniej wydał napisaną w podobnym
stylu książkę o roku 1918, której nie czytałem. Muszę powiedzieć, że jest
to koncept: pisać o stanie POWOJNIA. Ów termin przebija się do świadomości
polskich historyków dzięki znakomitej i pod wieloma względami zupełnie
przełomowej książki Pawła Zaremby „Wielka trwoga. Polska 1944-1947”. Książka
Dallasa jest jednak inna, o jej inności, niezwykłości narracyjnej, o
płaszczyznach z jakich Dallas ją zbudował. Zapraszam do tej recenzji.
Oś narracyjna jest podwójna, To dwie nałożone na siebie matryce
przestrzenne i zarazem metaforyczne. Oś okcydentalna „wschód-zachód”
zobrazowana w dwu miastach położonych od siebie po różnych stronach rodzącej
się Zimnej Wojny: Paryżu i Warszawie. Opis stolic, ich ludzi, literatów,
kawiarni, intelektualnego życia pod okupacją jest też gwałtownie rozciągnięty
na dwa powstania lata 1944 roku: paryskie i warszawskie. Trudno o większy
paradoks. Powstanie w Paryżu zaskoczyło niemiecki garnizon Von Cholnitza, ale
zarazem wybuchł przeciw planom Eisenhowera, który po rozbiciu Niemców w
Normandii nie miał zamiaru atakować miasta. Zwykły ludzki odruch pomocy
Paryżanom przesądził o sukcesie francuskiego zrywu. Autor z gorzką ironią
opisuje wiwatujące tłumy na Polach Elizejskich i straszliwy los walczącej
Warszawy miażdżonej ciężką artylerią.
Teza, iż powstanie warszawskie jest w
istocie symbolicznym rozpoczęciem zimnej wojny, jest w książce mocno
zinternalizowana. Ta opozycja Paryża – Warszawy jest niezwykle
spektakularna.
Drugą osią narracyjną jest naprzemienny układ por roku (sic!). Lato
jest ukazane z perspektywy Paryża i Warszawy, gdzie radość z wyzwolenia
wielkiego miasta współgra z rzezią dokonywaną przez jednostki specjalne SS. Z
kolei
jesień jest ukazana została z perspektywy Londynu i
Waszyngtonu i nie chodzi o rodzące się napięcie między rozumiejącym początek
zimnowojennego starcia między zachodnimi aliantami i Związkiem Radzieckim
Churchillem, a nie rozumiejącym Rosjan w ogóle Roosveltem.
Zima
rozgrywa się poprzez pryzmat Berlina i Moskwy. Znakomita część tej książki ukazuje
także elity intelektualne Wielkiej Brytanii i USA, gazety, różnice w
postrzeganiu świata zimnowojennego, jaki szybko nadchodzi. To książka, której
rozdziały są zmetaforyzowane, współbrzmią z narracją, która opowiadając o
ludziach, opowiada jednocześnie o kończącej się wojnie i początku starcia
między światem zachodu i światem radzieckim.
Polska ma w tej układance
kluczowe znaczenie: w opinii brytyjskiego historyka Polska jako kraj zachodni
stanie się krajem wschodnim. Miejscem zerowym, od którego będzie biegła
historia Europy przez następne 50 lat.
W to wszystko wpisane są upadające Niemcy hitlerowskie, ale ani Hitler, ani
żaden z jego satrapów, nie jest bohaterem tej książki. Narracja Dallasa
dostrzega Niemcy jako kluczowe pytanie o przyszłość Europy; bezapelacyjna
konieczność zniszczenia hitlerowskich Niemiec nie przekreśla pytania, jakie
Niemcy będą po Hitlerze. Wszystkie dramaty 1945 roku mają w tej książce swoje
miejsce. Pisząc o ostatnim miesiącach Auschwitz Gregor Dallas ukazuje rzadko
doprawdy widywaną w zachodniej literaturze etymologię zjawiska „obozu
koncentracyjnego” i wskazując na doświadczenia Hiszpanów na Kubie, a także
Brytyjczyków
podczas wojen burskich nieodmiennie wskazuje, że obóz z
podziałem na zdolnych do pracy, oraz „niezdolnych” jest oryginalną kreacją
Niemców w Namibii. Taki sam poddział obowiązywał przecież w kacetach III
Rzeszy. Jest więc książka Dallasa nie tylko głęboko wpisana w kontekst końca
wojny, ale źródłowo i interpretacyjnie głęboko osadzona w realiach, jakie
złożyły się na taki, a nie inny kształt II Wojny Światowej. Nie pomija
niewygodnych dla Brytyjczyków prawd, jakim było wydanie Stalinowi Rosjan,
Kozaków i Ukraińców walczących po stronie Niemiec.
Rok 1945 w książce Dallasa odsłania także światy pozostające na uboczu
głównej osi geograficzno-metaforycznej. Odrodzenie Francji pod de Gaullem to
także odrodzenie imperialnej polityki francuskiej, która w krótkim czasie
doprowadzi do brutalnych wojen kolonialnych, jakie Francja będzie prowadziła z
pogwałceniem wszystkich norm moralnych, za jakimi się opowiedziała walcząc z
Hitlerem.
Tym samym Gregor Dallas ukazuje koniec wojny jako początek starcia
głęboko zinternalizowanego myślenia Europejczyków 1945 roku, że wartościowi
ludzi to tylko ludzie o białym kolorze skóry. Tolerancja okazana przez
anglosaskie mocarstwa milionowi Żydów, jaki pozostał w Europie z Holocaustu
bierze się właśnie z przekonania, że Żydzi też są białymi ludźmi. Zaskakujące
jest to, że zmiany na mapie świata, które traktowaliśmy jako coś odmiennego od II
Wojny, w istocie są jej pokłosiem. Jeszcze w 1945 francuska Legia
Cudzoziemska przyjmie tysiące byłych esesmanów w swoje szeregi, nie pytając ich
o przeszłość. Ci ludzie, którzy poza zabijaniem i wojną nie potrafili już robić
nic innego, będzie walczyło we francuskiej wojnie kolonialnej w Indochinach z
partyzantami Cho Chi Minha, w myśl rasistowskich teorii stanowiących przecież
dla Francuzów i Niemców w mundurach legii kategorię
untermensch.
Dużo uwagi Dallas poświęca problemom ekonomicznym Europy nie skupiając się
jedynie na koniecznej kwestii odbudowy, ale i głębokiego kryzysu finansów
publicznych. To właśnie problemy ekonomiczne skłonią Brytyjczyków do pokazania
czerwonej kartki Churchillowi w wyborach roku 1945, które on przegra.
Wielka
Brytania jest zwycięska, ale zarazem przegrana. Kształt Imperium
Brytyjskiego w świecie przeoranym II wojną będzie nie do utrzymania.
Brytyjczycy jednak nie chcieli tego widzieć w roku 1945. Zostaną zmuszeni przez
życie, drożyznę, brak pracy i perspektyw na rozwój. W istocie rok 1945
sprowadzi Wielką Brytanię do rzędu średniego europejskiego państwa, którego
waga polega na utrzymaniu euroatlantyckiej jedności zrodzonej przez podpisanie
Karty Atlantyckiej w roku 1942 na pokładzie krążownika „Prince of Wales”.
Ciekawe, że pozycja Wielkiej Brytanii nie zmieniła się do dziś.
Książkę Dallasa zamykają projekty Europy powojennej. Są to w kolejności
wizje:
Europy Trumana, biednego kontynentu, któremu trzeba pomóc i który
należy chronić przed komunizmem. Paternalizm USA w stosunku do Europy ma w tej
wizji duże znaczenie.
Europa Stalina to kontynent fanatycznej tyranii,
duszącej wolność wielu narodów środkowej Europy.
Europa de Gaulla to wizja
wyrastająca ze starej francuskiej pychy dominacji na kontynencie, ale i
spojrzenia na Śródziemnomorze, co dla Francji jest naturalne, przy
jednoczesnym zlekceważeniu Europy środkowej. Wizja Francji jest bardzo
egoistyczna. De Gaulle w istocie jest graczem tyleż wielkim ile w swej
antyamerykańskości
śmiesznym. Europa MacMillana to kontynent status
quo, konglomerat dwu systemów, dla których rozwój ekonomiczny powinien stać się
zarzewiem bezpieczeństwa, ale to właśnie
Europa przegranych Niemiec,
idea Adenauera wyrośnie z chrześcijańskiej perspektywy wybaczenia. To jakże
zaskakujące, że to wizja przegranych Niemiec, które odrzucą imperializm i
szowinizm, stanie się zaczątkiem Europy, jaka zwyciężyła.
Na czym polega niezwykłość książki Gregora Dallasa?
Książka ta jest literaturą, esejem opartym na źródłach, ale napisanym bez
irytującej maniery wykładu. To erudycyjny majstersztyk człowieka, znającego nie
tylko historiografię, obficie czerpiącego z dorobku innych historyków,
piszących przed nim.
Zaskakującą nowością jest konstrukcja tej narracji
oparta o dwie matryce, jedną przestrzenną w układzie „wschód-zachód”, a drugą w
oparciu o naturalny rytm czasu, upływających naturalnie pór roku, jak gdyby
przyroda zupełnie nie zmieniła się pod wpływem kataklizmu który wstrząsnął
podstawami zachodniej cywilizacji. To ambitne i oryginalne odczytanie
korzeni zimnej wojny, które tkwią głęboko pod koniec 1944 i 1945 roku w głowach
polityków i nieprzystawalności dwu systemów. Zarazem, jest to książka napisana
ze swadą, nie nużąco, choć momentami przytłacza ilość anegdot, postaci drugoplanowych.
Książka, jakiej nie potrafiłby napisać żaden z polskich historyków. Polecam studentom i doktorantom historii, ludziom interesującym się historią
wieku XX i sądzę, że na studiach historycznych powinna się znaleźć w kanonie
lektur egzaminacyjnych.